Zugspitze 2962 m . n .p. m. wejście czerwiec 2026.
W tym roku zdecydowaliśmy się na wakacyjny wyjazd do Bawarii i Alp.
Rok wcześniej rozpoczęliśmy planowanie, kupując mapy i wybierając camping, a także ustalając trasę samochodową z Łodzi do miejscowości Grainau, co oznaczało 1000 km do pokonania w jedną stronę. Tuż przed wyjazdem zaskoczyła nas nagła zmiana pogody – deszcz, spadek temperatury do 15°C w miejscu, gdzie mieliśmy camping, a na szczycie dachu Niemiec temperatura spadła nawet do -2°C. Mimo to nie zniechęciło nas to do podróży, ponieważ mieliśmy już pewne doświadczenie w zimowych wędrówkach po Tatrach, więc poruszanie się w terenie pokrytym śniegiem nie było dla nas problemem. Tylko wtedy zapakowaliśmy do auta również sprzęt zimowy, jak raki czekany oraz kurtki z primaloftem rękawiczki zimowe, czapki itd. W końcu nadszedł czas wyjazdu, który bardzo był przeżywany przez nas oraz z drugie strony, bardzo oczekiwany, jak wyglądają Alpy na żywo, bo to było nasze pierwsze spotkanie z nimi. Do tej pory najwyższymi górami, które mieliśmy okazję zdobywać, były Tatry, zarówno latem, jak i zimą. Po przyjeździe do campingu w Grainau, po załatwieniu formalności, rozbiliśmy namiot, z którego mieliśmy widok na Alpy, w tym na Alpspitze. Od pierwszego wejrzenia zakochałem się w tych górach. Teraz już wiem, że to na pewno nie był nasz ostatni wyjazd w te rejony. Obserwując prognozy pogody na trzech portalach oraz kamery online umieszczone na szczycie, postanowiliśmy, że na wejście na Zugspitze wybierzemy poniedziałek. Uznaliśmy, że w ten dzień na szczyt zdecyduje się mniej ludzi niż w weekendy, co okazało się trafną decyzją. W ramach aklimatyzacji przed zdobywaniem najwyższego szczytu Niemiec, eksplorowaliśmy okoliczne wzniesienia po których zrobiliśmy 130km, które przypominały nam nasze ukochane Tatry. W Alpach jest stosunkowo mało szczytów, na które można wejść w mniej niż 10 godzin w obie strony, chyba że jest się biegaczem – my niestety do tej grupy nie należymy. Wieczorem, dzień przed wejściem na Zugspitze, przygotowałem sprzęt i spakowałem plecaki. Na kamerach online ze szczytu widniały jeszcze na nim płaty śniegu, więc asekuracyjnie wzięliśmy ze sobą Raki i czekany, bo bez sensu jest dojście do trudnego momentu ze śniegiem podczas wejścia na szczyt i nie mieć ze sobą sprzętu i się wracać i jeszcze raz na niego wchodzić. W dniu wejścia wstaliśmy wcześnie rano, zjedliśmy śniadanie, ale niestety nie miałem czasu na wypicie kawy, co bardzo mnie frustrowało. Wybierając trasę, zdecydowaliśmy się na najłatwiejszy wariant, biorąc pod uwagę panujące warunki. W końcowej fazie wejścia trzeba przejść przez piargi kamieni, po których nie przepadam chodzić sypkie kamienie i grząskie zbocze, dlatego na samym początku tego zbocza zakładamy kaski wspinaczkowe, by osoby wchodzące przed nami nie strąciły przypadkiem na nas jakichś głazów lub kamieni co po pewnym czasie też bywa naszą trafną decyzją, bo osoba wchodząca przed nami strąca ze zbocza głaz wielkości piłki koszykowej. Na dół na szczęście przelatujący głaz przelatuje daleko od nas, dochodzimy do Via ferraty ze względów bezpieczeństwa zakładamy uprzęże i lonże, pomimo że to łatwa via ferrata, bo o trudności AB to , nie mając odpowiedniego sprzętu. Niestety, raki i czekan nie były używane z powodu małej ilości śniegu, ale mieliśmy je przypięte do plecaków i gotowe do użycia. Podejście do via ferraty, czyli moment, w którym pojawiła się skalna ściana, prowadziło wąskimi ścieżkami i czasami przez strome podejścia, ale radziliśmy sobie. W miarę zdobywania wysokości widoki stawały się coraz bardziej malownicze. Gdy dotarliśmy do grani i szlaku prowadzącego na szczyt od strony austriackiej, widoki na Austriackie Alpy i jezioro Eibsee były zapierające dech w piersiach. Po kilku minutach dotarliśmy do metalowych schodów prowadzących na platformę szczytową, gdzie znajdowała się stacja kolejki linowej. Szukaliśmy bocznego wejścia na szczyt, gdzie stał masywny, pozłacany krzyż. Znaleźliśmy klatkę schodową prowadzącą na szczyt, ale musieliśmy jeszcze chwilę poczekać w kolejce osób czekających na wejście na dach Niemiec. Droga na wierzchołek była zabezpieczona ferratą, a w połowie drogi znajdowała się drabinka nad stromą przepaścią, przypominająca te na Orlej Perci. Na grani szczytowej było bardzo wąsko, a ludzie schodzący i wchodzący mijali się ze sobą. W końcu, po długim wejściu, o godzinie 13.00 zameldowaliśmy się na dachu Niemiec – Zugspitze. Z powrotem zjechaliśmy kolejką linową w pobliżu jeziora Eibsee. Końcowe wejście na szczyt było dla mnie niezwykle ekscytujące i wysokogórskie. Po powrocie do Łodzi, po tygodniu, zacząłem już tęsknić za górami i planować kolejny wyjazd.















Jak należy się przygotować by móc wejść na Zugspitze:
-weź ze sobą kask wspinaczkowy , uprząż wspinaczkową , lonże do via ferraty sam zdecydujesz jak dojdziesz do trudnego terenu czy użyjesz tego sprzętu ale warto go mieć ze sobą .
-Obserwuj pogodę na portalach i kamerach online znajdujących się na szczycie.
-kup wcześniej bilet na kolejkę linową która ostatni zjazd ma o godzinie 17 pilnuj by na niego dotrzeć byś nie musiał później schodzić ze szczytu o zmroku.
-Jak pogoda się pogorszy bądź przygotowany na warunki zimowe i zabierz ze sobą sprzęt zimowy czyli np raki i czekan.
– Wejście na szczyt nawet najłatwiejszą trasą jest długotrwałe więc przygotuj się na nią.
– Jeśli nie bywałeś nigdy na takich wysokościach i nie przygotowałeś się do nich to możesz już o wysokości 2600 m n.p.m. odczuwać chorobę wysokościową.
-Zabierz ze sobą ciepłe ciuchy bo gdy my wchodziliśmy na szczyt temp w Grainau była +32c a na szczycie było +10c tylko.
-Zapakuj do plecaka podstawowe abc górskie które powinno się w takim plecaku znajdować(termos z ciepła herbatą,czołówka,czapka,rękawiczki,mapa papierowa,kompas,Gps jeśli posiadasz,żelki energetyczne,czekolada,woda do picia,apteczka)
–Dobre buty ja założyłem już buty górskie za kostę pod raki półautomaty ale to jest każdego indywidualna sprawa jakie buty są wygodne czy niskie czy wysokie tylko żeby był górskie.
-okulary przeciwsłoneczne UV400 ponieważ na tych wysokościach (Rzadsze powietrze słabiej filtruje światło, a odbicia od śniegu czy skał potęgują ilość wpadających promieni)

































































