Łysica Góry Świętokrzyskie

2012 roku nikt nas nie zaprosił na sylwestra, więc postanowiliśmy się wybrać na zdobycie Łysicy 612 m n.p.m. której brakowało nam do Korony Gór Polskich. Wybraliśmy się wtedy nietypowym wehikułem naszym pierwszym samochodem, mianowicie fiatem cinquecento w Góry Świętokrzyskie mamy około 200 km w jedną stronę, więc, że nasze skromne autko nie osiągało zbyt dużych prędkości, ruszyliśmy o godzinie 6 rano z Łodzi po drodze zaznaczyliśmy sobie na mapie jeszcze parę punktów do zwiedzenia, takich jak Ruiny Wielkiego Pieca Huty w Samsonowie oraz W Januszowie Dąb Bartek. Z moją nawigacją w telefonie znów nasz poprowadziła przez jakiś kamieniołom i jakimiś bocznymi dróżkami na miejsce, czyli do miejscowości Święta Katarzyna Docieramy o godzinie 13:30. Parkujemy obok Domu Zakonnego Kaluzorowych Bernandynki, gdy wchodzimy do Bukowego lasu rozpoczyna się szlak czerwony na Łysicę droga jest ubita kamieniami, gdzie nieopodal jej mijamy pomnik Stefana Żeromskiego oraz piękne Źródło Św. Franciszka obok niego stoi ładna kaplica drewniana, dochodzimy do miejsca, gdzie szlak skręca w lewo i od tego momentu zaczyna się strome podejście po kamieniach pod górę zaczyna się ku naszemu zdziwieniu, gdzie w Łodzi brakuje śniegu znajdujemy trochę ośnieżony szlak po 53 minutach dochodzimy na Łysicę, które jest cała w śniegu nieopodal niej mijaliśmy znajdujący się krzyż z widniejącym napisem Neśmiertelnemu królowi Wierów Jezusowi Chrystusowie Głosi Część i Chwałę Puszcza Jodłowa i obok niego rozpościera się widok na Gołoborza (zbocze pokryte wielkimi głazami skalnymi). Po zejściu ze szczytu i powrocie na parking jest godzina14 ruszamy do kolejnego punktu naszej wycieczki, którym miały być piękne ruiny zamku Krzyżtopór, gdzie znów moja nawigacja zrobiła nam psikusa i poprowadziła nas przez Jeleniewską Przełęcz pokryta była lodem i śniegiem moje małe auto ledwo podołało jej, gdy dojechaliśmy do Ujazdu obok zamku spotkaliśmy wielu turystów, których tak zimową porą się nie spodziewaliśmy po długim zwiedzaniu jest godzina 16, więc wracamy do Łodzi podróż już o zmroku, gdzie trasa biegnie przez lasy nagle wysiadają mi światła w moim autku i wracamy do Łodzi na światłach postojowych ja, prowadząc auto z nosem prawie przy szybie jesteśmy na miejscu o godzinie 20.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *