Sokolica 747 m n.p.m. zimą i Trzy Korony 982 m n.p.m.
Po naszych letnich przygodach w górach, za którymi bardzo tęskniliśmy, postanowiliśmy sprawdzić, jak wygląda zimowa sceneria w tych malowniczych miejscach. W lutym wyruszyliśmy z Łodzi. Podróż zajęła nam standardowo około 8 godzin autobusem, z przesiadką w Nowym Targu na busa w kierunku Krościenka nad Dunajcem, gdzie wcześniej zarezerwowaliśmy nocleg. Uważam, że to najlepsze miejsce wypadowe, z którego prowadzą szlaki w Gorce, Pieniny oraz Beskid Sądecki. Po dotarciu na miejsce była godzina 16. Szybko się rozpakowaliśmy, zjedliśmy obiad i ruszyliśmy na wieczorny spacer po Krościenku. Przy okazji zrobiliśmy zakupy na niedzielę, ponieważ okazało się, że tego dnia wszystkie sklepy są zamknięte, co w małych górskich miejscowościach nie jest rzadkością. Spacerowaliśmy brzegiem Dunajca, robiąc mały rekonesans naszej jutrzejszej trasy. O piątej rano zadzwonił budzik. Szybko wstaliśmy, aby jak najwcześniej wyruszyć w góry.
W góry. Naszym pierwszym celem była Sokolica. Wyszliśmy o szóstej, gdy jeszcze panowała ciemność. Zapaliliśmy czołówki i ruszyliśmy zielonym szlakiem, mijając po drodze kaplicę Św. Kingi. Spacerowaliśmy brzegiem Dunajca, robiąc mały rekonesans naszej jutrzejszej trasy. Po pewnym czasie dotarliśmy do rozwidlenia dróg.
Szlak prowadził niemal brzegiem Dunajca, wąską drogą wzdłuż lasu. Na końcu jednej z nich dostrzegliśmy w oddali samotne gospodarstwo.
Gospodarstwo. Podążyliśmy w jego kierunku, co okazało się trafnym wyborem, ponieważ wkrótce natrafiliśmy na ścieżkę prowadzącą do lasu, a na drzewach znajdowały się oznaczenia szlaku. Dotarliśmy do niebieskiego szlaku na przełęcz Sosnówka, którym skierowaliśmy się w stronę Dunajca. Po 15 minutach dotarliśmy na szczyt, gdzie podziwialiśmy z góry Dunajec oraz najbardziej popularną i najczęściej fotografowaną w Polsce reliktową sosnę.
Najbardziej popularną i najczęściej fotografowaną. W Polsce reliktową sosnę. Oczywiście nie omieszkaliśmy zrobić jej krótkiej sesji zdjęciowej.
Następnie skierowaliśmy się dalej niebieskim szlakiem, wracając do miejsca, w którym weszliśmy na szczyt, i kontynuowaliśmy Sokolą Percią. Było bardzo ślisko, ponieważ na szlaku leżał śnieg, a czasami zamarznięta woda na skałach. W kierunku Czertezika (772 m n.p.m). ) dotarliśmy do żółtego szlaku. Kontynuowaliśmy wędrówkę niebieskim szlakiem w stronę Góry Zamkowej, na której znajdują się ruiny zamku.
Na najwyższym z trzech szczytów, zwanym Okrąglica, znajduje się platforma widokowa. Po chwili szlaki się rozdzieliły, a my skierowaliśmy się niebieskim szlakiem w kierunku szczytu Trzy Korony (882 m n.p.m.)Wróciliśmy niebieskim szlakiem w kierunku przełęczy Szopka 779m n.p.m.). Podejście pod szczyt jest lekko strome. Niestety nie.
Zastaliśmy wspaniałych widoków, ponieważ, jak to zimą w górach często bywa.
Pojawiła się mgła. Gdy dotarliśmy do przełęczy, szlaki zaczęły się rozdzielać. Poszliśmy żółtym szlakiem w kierunku Krościenka.
Szopka. Postanowiliśmy skorzystać z faktu, że widzimy śnieg, którego w tym okresie brakowało w okolicach Łodzi, i zrobiliśmy sobie orzełki na śniegu.
W tym okresie brakowało w okolicach Łodzi i zrobiliśmy sobie orzełki na.
śniegu. Gdy doszliśmy do przełęczy, szlaki zaczęły się rozdzielać.
Poszliśmy żółtym szlakiem w kierunku Krościenka. Po drodze napotkaliśmy.
Całe stado jeleni. Korzystając z okazji sporządziliśmy dokumentację.
Fotograficzną tego faktu. Gdy wyszliśmy na skraj lasu, widoki były przepiękne.
Zobaczyliśmy z góry całe Krościenko i staraliśmy się wypatrzeć miejsce naszego noclegu.
Powoli zaczęliśmy zbliżać się do miejscowości, gdzie zakończyła się nasza wędrówka.
Nastąpił koniec naszej wędrówki.



