Rower

Ze Skarżyskiej Kamiennej do miejscowości Stąporków 128km w dwa dni po górach Świętokrzyskich rowerem z sakwami

Przez pół roku planowałem swój wyjazd rowerowy w góry Świętokrzyskie. Po wyznaczeniu trasy i zapoznaniu się z nią, w końcu ruszyłem 11 września 2023 roku o godzinie 5:20 pociągiem z dworca Łódź Fabryczna do Skarżyska-Kamiennej, zabierając ze sobą rower oraz zapakowane sakwy o łącznej wadze 20 kg. Na miejscu byłem już o godzinie 8:00. Gdy tylko wysiadłem z pociągu, od razu ruszyłem w kierunku Rezerwatu Archeologicznego Rydno, gdzie neandertalczycy zamieszkiwali około 60 tysięcy lat temu. Archeolodzy, penetrując dolinę rzeki Kamiennej, odkryli czerwony proszek (tlenek żelaza), który znajdował się w piaskowych wydmach rzeki i był wykorzystywany do pochówku zmarłych neandertalczyków. Z wydm roztaczał się piękny widok na rzekę Kamienną, jej zakola oraz stworzoną z drewnianych pali tamę. Kierując się w stronę dworskich łąk, napotkałem rzekę Żarnówkę, którą musiałem przekroczyć, zdejmując buty i przeprowadzając rower na bosaka. Na szczęście wrzesień w tym roku był ciepły, ale woda w rzece sięgała mi powyżej kolan. Po przejściu przez las dotarłem do budowy drogi ekspresowej DK42. Po wyjściu z lasu napotkałem przeszkodę w postaci wykopów pod rury, ale po kilkunastu minutach znalazłem miejsce, gdzie mogłem bezpiecznie przeprowadzić rower. Kontynuowałem jazdę w kierunku zalewu Żarnówka, gdzie znajduje się ładna kładka z drewnianą podłogą i metalowymi barierkami, z której rozpościerał się widok na cały zalew. Dalsza droga prowadziła mnie przez Sieradowski Park Krajobrazowy, gdzie leśne drogi były mocno rozjeżdżone przez służby leśne podczas zrębu lasu. Poruszanie się rowerem z sakwami ważącymi 20 kg było trudne, co znacznie wydłużało czas pokonywania tego odcinka. Zdecydowałem się pominąć Rezerwat Kamień Michniowski, ponieważ była już godzina 13:00, a przede mną jeszcze sporo drogi do przebycia, gdzie zaplanowałem nocleg w Świętej Katarzynie. Po wyjechaniu z lasu natknąłem się na łąkę, z której rozciągał się widok na całe pasmo Łysicy. Zatrzymałem się tam na chwilę, aby zjeść kanapki, które przygotowałem wcześniej w domu. Następnie rozpoczęła się asfaltowa droga ze stromym zjazdem, podczas którego osiągnąłem prędkość prawie 60 km/h, mijając piękny kościół w miejscowości Wzdole. Kierując się na Psary Stara Wieś, gdzie po drodze mijam parę stromych podjazdów pod górę, na których też dużo czasu tracę, gdy dojeżdżam do wsi zatrzymuje się na moment przy sklepie spożywczym by uzupełnić zapasy prowiantu, skąd po paru minutach wyruszam w dalszą drogę, gdy mijam miejscowość Bodzentyn znów zaczyna się robić bardzo stromy podjazd, gdzie po chwili zatrzymuje się na poboczu trasy by móc podziwiać w oddali widoczne szczyty gór Świętokrzyskich. Do miejscowości Świętej Katarzyny prowadzi droga rowerowa z Bodzentyna, która biegnie obok drogi asfaltowej do punktu docelowego docieram po przejechaniu 52 km o godzinie 15:30, gdzie od razu chwytam za telefon i zaczynam wydzwaniać po Agroturystykach ku mojemu zdziwieniu, jak na wrzesień większość pokojów jest zajęte albo mają wysokie ceny noclegów, ale po kilkunastu minutach telefonowania w końcu mi się udaje znaleźć niedrogo nocleg, gdzie po przybyciu szybko się rozpakowuje zjadam obiad typu lyo food zostawiam bagaże i rower, i wchodzę już pieszo na Łysicę najwyższy ze szczytów gór Świętokrzyskich i Skałę Agaty drugi co do wysokości szczyt gór Świętokrzyskich, gdzie we wcześniejszych planach miałem wjazd rowerem na te szczyty, ale z uwagi, że już było późno swoje plany zmieniłem na wejście pieszo, schodząc z Łysicy do Świętej Katarzyny zrobiło się już ciemno dobrze, że zabrałem ze sobą czołówkę, której użyłem podczas zejścia ze szczytu już o zmroku. Kolejnego dnia zjadłem szybkie śniadanie, spakowałem się i opuściłem agroturystykę. Kierując się w stronę Bukowej Góry (484 m n.p.m. przez dłuższy czas jadę ścieżką rowerową w pewnym momencie się ona kończy, w okolicach miejscowości Klonowa można podziwiać widoki na pasmo Łysicy od strony północno-zachodniej wtedy też zaczyna się stromy podjazd, pomimo że jedzie się cały czas asfaltem to daje popalić zwłaszcza że ma się sakwy i namiot o wadze 25kg, ale udało się dojechać na szczyt Bukowej, na którym znajdują się skałki na szczycie spotykam tylko jednego Pana, którego proszę o zrobienie mi zdjęcia z tabliczką nazwy szczytu. Zjazd z Bukowej Góry jest bardzo stromy, myląc drogę szlaku zjeżdżam po chwili na terenie pobliskiej Kopalni, z której jest ciężko się wydostać, ale znajduje przejazd przez rów, przez który ciężki rower z bagażem przenoszę udaje mi się opuścić teren kopalni, wyjeżdżam z lasu w miejscowości Łącznej, gdzie napotykam na sklep spożywczy mieszczący się w busie jeżdżący po pobliskich miejscowościach uzupełniam zapasy, kupując w nim jakieś bułki i napoje, i podążam dalej drogą asfaltową, wjeżdżając po chwili do pobliskiego lasku, gdzie kończy się droga asfaltowa, a zaczyna się droga leśna po przejechaniu kilkuset metrów rozpościera się widok na malowniczy Sieradowicki Park Krajobrazowy, dojeżdżam do tunelu, przez który jest przejazd pod torami kolejowymi. Po przejechaniu paru kilometrów wjeżdżam do Lasu Suchedniowskiego, gdzie znajdują się fajne drogi szutrowe i ostre podjazdy po prostu fajne tereny na uprawianie turystyki rowerowej, które poznałem już wcześniej przyjeżdżając tutaj na wycieczki piesze po przejechaniu paru kilometrów lasem dojeżdżam do przepięknych skałek Dalejowskich, gdzie po paru minutach znajduje się już w miejscowości w Bliźnie i kieruje się na najwyższy szczyt województwa Mazowieckiego, jakim jest Altana 408 m n.p. m dosyć stromy podjazd pod szczyt od strony miejscowości Ciechostowic, ale dojeżdżam potem zjeżdżam leśnym szlakiem do miejscowości Hucisko, z której rozpościera się wspaniały widok rezerwat Cisowy Szydłowiec kieruje się w kierunku miejscowości Stąporków, z której o godzinie 19 będę miał pociąg do Łodzi przede mną dość strome podjazdy i zjazdy które są nie widoczne, a mocno obciążają organizm, ale prowadzą ona już drogą asfaltową, gdy dojeżdżam na dworzec kolejowy, z którego jest przepiękny widok na góry Świętokrzyskie oraz stary budynek dworca to na pociąg czekam jeszcze z dwie godziny. W tym czasie odpoczywałem po dwóch dniach rowerowej trasy, która wyniosła 128 km po górach Świętokrzyskich. To było wspaniałe doświadczenie, które polecam każdemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *